piątek, 14 czerwca 2013

Witam, nazywam się Hashimoto

Witam, nazywam się Hashimoto


Jestem niewidoczną chorobą o podłożu immunologicznym, która atakuje Twoją tarczycę i wywołuje jej niedoczynność.

Jestem częścią Twojego życia. Jeśli cieprisz na niedoczynność tarczycy, to ja prawdopodobnie ją wywołałem. 
Jestem na 1. miejscu najczęstszych przyczyn niedoczynności tarczycy!

Jestem taki podstępny – nie zawsze można mnie wykryć w Twoich wynikach badań krwi. Ludzie w Twoim otoczeniu nie mogą mnie ani zoabczyć, ani usłyszeć, ale Twój organizm z pewnością mnie czuje.

Mogę zaatakować prawie każdy organ w Twym ciele, w zależności od mojego humoru. Mogę wywołać różnego rodzaje bóle i dolegliwośći. Kiedy jestem w dobrym humorze, dbam o to by Ciebie wszystko bolało.

Przypominasz sobie jak kiedyś wędrowałeś przez życie pełen/na energii i jak cieszyłeś/aś się życiem???
Hmm, to ja zabrałem Ci tą energię i radość życia, w zamian dałem Ci zmęczenie i niechęć do robienia czegokolwiek. Spróbuj więc teraz dobrze się bawić!!!

Kradnę Ci sen, a w zamian za to obdarzam Cię problemami z koncentracją i przyćmionym umysłem.

Mogę zadbać o to, żebyś czuł/a się jakbyś mógł spać 24 godziny 7 dni w tygodniu lub wywołać bezsenność.

To ja karzę puchnąć Twym dłoniom, stopom, Twej twarzy, Twym powiekom…

Wywołuję depresję i stany lękowe lub inne problemy umsyłowe.

Karzę wypadać Twym włosom, karzę im mieć tendencję do przesuszenia, rozdwajania i łamania. Wywołuję trądzik, przesuszoną cerę…dla mnie nie ma limitów.

To przeze mnie tyjesz, niezależnie od tego co jesz lub jak często uprawiasz sport. To dzięki mnie nie możesz pozbyć się zbędnych kilogramów. Z drugiej strony mogę się o to postarać, abyś szybko tracił/a na wadze. W tym punkcie nie jestem wybredny.

Czasami towarzyszą mi moi przyjaciele, inne choroby autoimmunologiczne, tak żeby dokuczyć Ci jeszcze bardziej.

Gdy sobie coś zaplanujesz, lub gdy cieszysz na jakieś fantastyczne wydarzenie, mogę Ci pokrzyżować plany.

Nie zapraszałeś/aś mnie do siebie. Wybrałem właśnie Ciebie z różnych przyczyn:

To może przez ten wirus, lub chorobę wirusową, na którą cierpiałeś/aś i której niedoleczyłeś/aś, lub wydarzenia losowe ( wyjątkowo lubię stres !!! ). Możliwe, że również od dłuższego czasu gnębie członków Twej rodziny.

Jakakolwiek nie byłaby tego przczyna, JESTEM z Tobą i ZOSTANĘ NA ZAWSZE.



Wybierasz się do lekarza, by się mnie pozbyć??? Pękam ze śmiechu! Spróbuj! Będziesz musiał/a odwiedzić wielu lekarzy, zanim znajdziesz takiego, który mnie wogóle wykryje....i który się na mnie zna.

Będą Ci wypisywane nieodpowiednie leki, środki przeciwbólowe, tabletki nasenne, środki energetyzujące. Jeśli powiesz lekarzom, że masz stany lękowe lub depresję, dostaniesz leki przeciwdepresyjne.

Mam tyle możliwości by uprzykrzyć Ci życie, żebyś czuł/a się chory/a.

To niekończąca się lista dolegliwości – wysoki poziom cholesterolu, problemy z woreczkiem żółciowym, wysokie ciśnienie, bóle mięśni i kończyn, problemy z oczami, problemy z poziomem cukru we krwi, problemy z sercem, papilacje serca.To prawdopodobnie jestem ja.

Nie możesz zajść w ciążę lub poronilaś? To prawdopodobie również ja.

Masz dusznośći, brak Ci tlenu? To pewnie moja zasługa.

Masz zbyt wysoki poziom enzymów wątrobowych? To mogę również być ja.

Problemy z zębami lub dziąsłami? Prawdopodobnie również moja sprawka.

Zalecą Ci masaże i powiedzą Ci, że jeśli tylko będziesz spał/a odpowiednio długo i będziesz uprawiał/a sport, to pozbędziesz się dręczących Cię dolegliwości.

Mogą Ci powiedzieć, że masz myśleć pozytywnie, będą Cię kłuć przy okazji badań krwi, ale niestety nie będą traktować Cię poważnie, jeśli będziesz opowiadać lekarzom o Twych dolegliwościach. Prawdopodobnie od właśnie tych lekarzy usłyszysz, że powinnaś/powinieneś skonsultować się z psychiatrą.

Twoja rodzina, przyjaciele, współpracownicy będą Cię słuchać, aż do momentu, gdy nie będą tego dalej mogli słuchać, jakie szkody wyrządzam w Twym ciele, jak Cię osłabiam. Niektórzy będą twierdzić, że „pewnie masz zły dzień.„

Będą Ci mówić, że: „jak tylko wstaniesz, zaczniesz się ruszać, wyjdziesz z domu, przedsięweźmiesz cokolwiek to od razu poczujesz się lepiej. ”
Nie będą rozumieli, że to ja zabieram Ci silnik, który napędza Twe ciało i troszczę się o to byś nie mógł wykonać tego, co Ci radzą.

Niektórzy zaczną obmawiać Cię za plecami, nazwą Cię hipohondrykiem, podczas gdy powoli będziesz tracić honor i będziesz próbował im wszystko wytłumaczyć.
Gdy w środku rozmowy z „normalnym“ człowiekiem, zaczniesz zapominać co chciałeś/aś powiedzieć. Wtedy usłyszysz prawdopodobnie „Moja np.: babcia, też tak miała i dobrze się czuje, bo zażywa lekarstwa“. Będziesz próbować wyjaśnić, że ujawniam się w różny sposób w róznych osób i że to, że leki pomogły babci wcale nie oznacza, że pomogą Tobie.

Nie bedą rozumieli, że ta choroba wpływa na Twój cały organizm od czubka głowy do największego palca u nogi i że każda Twa komórka, każdy organ, Twoje ciało potrzebują odpowiedniego lekarstwa i jego pasującej dawki, jak również dużo czasu.

Ale nawet wtedy zostanę razem z Tobą.

Tylko inne osoby, które również mnie goszczą w swym ciele, będą w stanie zrozumieć Twoj stan. One są jedynymi osobami, które są w stanie Cię zrozumieć!!!

Nazywam się Zapalenie Tarczycy Hashimoto…


(Tłumaczenie z niemieckiego: Anna Gala)

14 komentarzy:

  1. Super tekst, gdyby nie to walące po oczach "karzę", odechciewa się czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super tekst, gdyby nie to walące po oczach "karzę", odechciewa się czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta paskudna choroba zrobiła ze mnie wraka człowieka, najgorsza w niej jest depresja, zmiany nastrojów,palpitacje serca,nieuzasadnione tycie,puchnięcie ale kto jej nie posiada ten niestety nie rozumie.Życie z tą chorobą to ciągła walka,by przeżyć jakoś kolejny dzień.Najgorszy jest brak zrozumienia wśród rodziny i przyjaciół.Pozdrawiam wszystkich z hashimoto.

    OdpowiedzUsuń
  4. No dobrze, ale jakas metoda radzenia sobie z toba chyba jest?

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisane, też tam byłam ale się nie dałam. Myślę pozytywnie, jem ekologicznie, ćwiczę jogę i jest lepiej. Mam wybór: albo Hashimoto, albo ja. Niedługo będzie już rok jak całkiem normalnie zaczęłam się czuć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bylam tam, na samym dnie. Powoli wyplynelam na powierzchnie dzieki zmianie diety i homeopatii. Przesypiam cale noce bez bolu, wahania nastrojow i depresja poszly precz. Nie puchne juz ani nie tyje. Woreczka zolciowego juz nie mam. Teraz musze jeszcze "tylko" schudnac. Pozdrawiam wszystkie Haszimotki, nie dajcie sie, bo jest swiatelko w tunelu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co stosowała Pani homeopatycznego na hasi

      Usuń
  7. Takie teksty są świetną wymówką dla tych chorych, którym się.... nie chce...
    Ja też mam haszimoto, ale mam jeszcze coś: swój umysł, który jest świadomy i który doskonale wie, że zły nastrój to wynik choroby i tak do tego podchodzi... Kopie mnie w tyłek i mobilizuje do działania kiedy sięgam po kolejne ciasteczko, "bo przecież i tak nie mogę schudnąć bo mam haszimoto" - policzcie ile takich wymówek w ciągu dnia sobie robicie...wtedy rzeczywiście haszimoto tobą steruje - ale jeśli zaufasz swojemu umysłowi, pozwolisz mu działać i zaczniesz go słuchać - przechytrzysz haszimoto. Na początek pamiętaj - ŻADNYCH WYMÓWEK !!! Uśmiech na twarz, pierś do przodu i idź przed siebie z podniesioną głową!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Renato gratuluję determinacji i siły, niestety czasem nam jej brakuje i tracimy kolejny dzień swojego życia...by powitać nowy,lepszy,następny..Tak bywa...pozdrawiam..

      Usuń
    2. Pani Renato... Po pierwsze hashimoto a nie haszimoto. Po drugie porównywanie jest bardzo nie na miejscu i krzywdzące. Jest coś takiego jak stopień zaawansowania niedoczynności tarczycy (a niedoczynność to oddzielna jednostka chorobowa). Cieszę się, że Pani w miarę dobrze się czuje ale są osoby z późno wykrytą i zaawansowaną postacią choroby, rokowania są wtedy inne, jak przy każdej chorobie, która nie był a w porę leczona. Czy widziała Pani już osobę z dużym obrzękiem śluzowatym (zaawansowana postać niedoczynności)? Czy wie Pani, że hashimoto jest chorobą bardzo indywidualną, często chorobę potęguje fakt współwystepowania innych schorzeń autoagresywnych w jednym "ciele". Nie ma więc sensu wrzucać wszystkich do jednego worka. Znam osobę z nowotworem piersi, która przeszła amputację, chemię i ma się teraz dobrze, upał czy mróz, chodzi z kijkami, funkcjonuje normalnie, ale znałam też osobę, która po amputacji piersi i chemii żyła jeszcze 2 miesiące, w wielkich cierpieniach. Proszę nie krzywdzić innych i wypowiadać się tylko za siebie, nie siedzi Pani w organiźmie drugiego człowieka. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. obrzęk śluzowaty mój koszmar nigdy nie wiesz w jakim stanie rano się obudzisz zybt póżno wykryte hashi zrobiło swoje dwie osoby ,dwie twarze ,dwa ciała

      Usuń
  8. Całym sercem podziwiam za kunszt i fachowość w opisaniu tej choroby..Kto ją ma, ten dokładnie wie jak to jest...Życzę wytrwałości i zapisuję do swoich ulubionych:)pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń